Wszelakie w roku okresy, kiedy woda atmosferyczna szczodrze nasącza
wilgocią glebę - nadają się do tego aby zmierzyć się z błotami
roztoczańskich lasów, przylegających od północnego wschodu do
Roztoczańskiego Parku Narodowego. Jako, że orientacyjnie lasy te rozległe są niebywale trudne w eksploracji - skorzystaliśmy ze znakowanego szlaku, który bynajmniej nie oznacza drogi łatwiejszej.
Lokalizacja Proponowana ExTrasa wykorzystuje znakowany (znaki zielone) szlak im. A. Wachniewskiej, na odcinku od szkoły w Wólce Wieprzeckiej do złączenia gruntowej drogi leśnej z tzw. "drogą Szkolną" - utwardzoną, którą w razie potrzeb możemy dotrzeć do wsi Kąty i w końcu do Zamościa.
Dystans Od szkoły w Wólce Wieprzeckiej do wspomnianego skrzyżowania z drogą szkolną pokonamy ok. 3,5 km, a jeśli zapragniemy wrócić tą samą drogą dystans się podwoi.
Termin Najlepiej oczywiście zjawić się tu po opadach, a im większe tym więcej zaznamy frajdy błotnych zmagań z nie przyczepnością do podłoża. Oczywiście najlepiej wykorzystać czas dżdżysty jesienny, kiedy błota mamy pod dostatkiem, a równocześnie brak jakichkolwiek insektów, które bardzo uprzykrzają życie zwłaszcza latem. Wczesną wiosną istnieje duże ryzyko złapania nie jednego kleszcza. Dzięki wilgoci w tych kniejach panującej mnóstwo tam jest rozmaitej maści owadów, żywot nam srogo uprzykrzających. Wszystkie one z szaleńczą zapalczywością próbują a to zlizywać nasz pot (te można zignorować), a to do krwi się dobrać (tych nie powinno się ignorować), a to w skórze jaj znieść (tych nie wolno ignorować). Dobrym terminem jest również zima - wtenczas mamy spokój.
Opis Szlak im. A Wachniewskiej - znanej roztoczańskiej malarki i działaczki na rzecz ochrony środowiska od dawna budził nasze zdumienie na wielu odcinkach. Wydaje się nam bowiem, że ten co wymyślił trajektorię onego szlaku nie lubił malarki albo tych, którzy później tym szlakiem chadzać będą. Najbardziej zdumiewający jest odcinek za leśniczówką Czarny Wygon, gdzie szlak ów jest zaorany i rośnie na nim zboże bądź kukurydza, tako w czasie gdy rośliny rosną przejść tam można jeno z maczetą chyba, bo drogi nie ma. Drugim zdumienie budzącym odcinkiem jest właśnie ów zbieżny z trajektorią naszej ExTrasy, a dlaczego to już próbować wyjaśniać spieszę.
Droga, którą poprowadzono szlak osadzona jest na glebach, które po opadach przedstawiają wybitne niedogodności w marszu i jeździe wszelakimi pojazdami. Do tego wykorzystywana jest przez traktory ściągające drewno z lasu, stąd wytarzają się w niej często tak makabryczne koleiny, iż przypomina ów dukt leśny - poligon wojskowy dla czołgów raczej. A jakby tego było mało, jeśli zechcemy błotnistą drogę omijać w jej części bliższej drodze Szkolnej - napotkamy w drogach bocznych, równoległych, gdzie nawet ciągniki próbowały łagodniejszą trasę znaleźć - koleiny głębokie, historyczne w trawie ukryte, wodą wypełnione i szlamem - tako kończyny dolne można tam postradać, albo koła w ósemki wykręcić.
Latem, w pogodę parną i duszną nękać nas będą pewnikiem rozmaite insekty, tako będziem mieć wrażenie, że w lasach deszczowych nad Amazonką bardziej znajdujemy się niż na Roztoczu. Dlatego właśnie, jak wspomniałem wyżej - najlepiej nie latem - ino jesienią listopadową tu zajechać, albo i w zimie nawet. Chociaż, po zaznaniu udręczeń, jakie chmura owadzia nam nie poskąpi - będziem już na wszelkie to tałatajstwo psychicznie odporni niczym dzik, i dla tego doświadczenia warto i latem tu zajrzeć.
Skoro już o dzikach wspomniałem to ważną sprawę chciałbym poruszyć. Nie stosujmy chemicznych owadów odstraszaczy, bo co zabija w mgnieniu oka komara to i w dłuższej perspektywie nasze zdrowie pewnikiem nadszarpnie. A przecie jest sposób skuteczny na owady, któren każda dzika świnia zna. Nie proponuję się oczywiście w błocie tarzać, ale nieco szybciej sobie poszaleć już na początku jazdy, i błotem się pieczołowicie oszpachlować. Owad wtenczas utrudniony do skóry ma dostęp, zapachu człeczego nie czuje, jeno błoto, tako się tłem na tle tła stajem. Lasów na Roztoczu w bród mamy ale ciemu akurat ów las - Moczydłami zwany Wam rekomendujem? Ano tutaj las jest mieszany z dębami, sosną a i jodła się trafia. Jest też od południa lasami RPN-u otoczon, tako cień tu panuje, wilgoć całoroczna i błoto ma najlepsze warunki rozwoju. W monokulturach sosnowych, gdzie gleba piaszczysta jest i przepuszczalna - nawet tuż po chmury oberwaniu woda nie stoi, a i błota nie znajdziesz, jeno piasku w napędzie zgrzytanie. Tu - w Moczydłach gleba za to gliniasta, śliska, tako napędu nam nie niszczy wielce, a nawet smaruje nieco.Nie bez znaczenia ma również wielki kompleks leśny, jaki wokół się
rozpościera - tlenu nam produkuje ogromne ilości, toksyny tu nie
przenikną, tako nasz wypoczynek extremalnie aktywny z pożytkiem dla
zdrowia się łączyć będzie. Nie tak jak to widzimy w miastach, gdzie
nieszczęśnicy zdaje się mocno umysłowo otumanieni, biegają wzdłuż ulic wchłaniając toksycznych spalin inhalacyje, będąc jakobo żywymi onych
spalin katalizatorami.
Uwagi i zagrożenia Właściwie
żadnych tu nie ma zagrożeń, poza wiosennymi kleszczami i wiatrołomami,
kędy wicher wieje huraganowy. Zasięg komórczany występuje, więc poza
trudami błotnego mielenia niebezpieczeństw większych nie napotkamy. Tu
tylko uwaga mała, znawcy tych terenów leśnych, który dla sportu je
przemierza na wskroś. Gdy spotkamy jakowegoś podejrzanego jegomośca,
któren drzewo tnie, a na nasze dzień dobry nic nie odpowie, a minę
będzie miał jakowąś gburowatą - znak, to że ów jegomość drewno właśnie
tnie, ino nie ze swojego lasu. Tako nie narzucajmy się mu dla świętego spokoju..
Cały
kompleks leśny przylegający od północnego wschodu do lasów RPN ma
podobne do tej drogi niewdzięcznej właściwości i godzien jest poznania.
Jednak osobom bawiącym tu po raz pierwszy polecamy trzymania się
szlaku, bo poza nim łatwo pobłądzić. Są to bowiem lasy chłopskie, gdzie
istniej pajęczyna niezliczonych dróg leśnych, w których mimo
wieloletniego ich pokonywania ja ciągle się gubię. Warto też wiedzieć,
że jadąc bardziej na północny wschód, w stronę Kątów, gleba będzie
stawać się bardziej rędziną - czyli zwaną tu "borowiną". A jest to
szalenie zdradliwa konsystencja w czas wilgotny. Lepi się jak klej i już po kilku obrotach koła blokuje nam każdy pojazd, zaś na podeszwach
pieszego tworzy wysokie koturny, męcząc okrutnie podczas marszu.
Dlatego za nic w świecie nie próbujmy jechać po polnych drogach gdy jest
mokro, a i w lasach bliższych wsiom Wychody i Kąty - czeka nas totalny
paraliż.
Tekst, zdjęcia i video: Tomasz Piotrowski (Niestety Marek odmówił współpracy w produkcji relacji, z wiadomych powodów - po powrocie z takiej jazdy czekają Cię dwa popołudnia odkuwania bicykla z błota, plus smarowanie tego i owego, w celu przywrócenia ruchowości części znieruchomiałych. Zaś Marek uznaje, iż błoto z bicykla winno odpaść samoistnie, tako jako się samoistnie doń przylepiło. Wiadomym jest jednak, ze takie błoto by nie odpadło, co stało by w sprzeczności z wyznawaną przez niego ideologią ) Korekta: Grzegorz Szkutniki Tomasz Michalski
Uwaga!
Pokonywanie proponowanej ExTrasy NIE jest niebezpieczne dla życia lub
zdrowia ale jak się ktoś uprze... Wobec powyższego autorzy artykułu nie ponoszą odpowiedzialności za
ewentualne wypadki.