Na krawędzi - Roztocze Środkowe
miniprzewodnik rowerowy, część II
 
 
 
Roztocze Środkowe, zwane wapienno-piaszczystym cechuje większe zalesienie i mnogość przestronnych widoków, jakie podziwiać możemy z rozległych, spłaszczonych wierzchowin. Spotkamy tu więcej wód niż na Zachodnim ale i tak w krajobrazie dominują tzw."suche doliny" a latem trudno liczyć na znalezienie źródeł jeśli nie znamy dobrze terenu. Jest to część Roztocza o najbardziej rozwiniętej infrastrukturze służącej turystom, chociaż w skali kraju z pewnością jest ona daleko niedorozwinięta. Tu koncentruje się wakacyjny ruch turystyczny ale mimo to poza najbardziej znanymi miejscami, nie spotkamy poza rolnikami nikogo. Jest to dogodny obszar dla turystów zmotoryzowanych, ale przede wszystkim rowerzystów.
 
 
 
Najwłaściwszym wehikułem do eksploatacji Roztocza Środkowego latem, okazuje się być zwykły, chociażby i trekingowy rower. O ile Roztocze Zachodnie stanowiło morderczy test Twego sprzętu i kondycji, zaś adresowane było raczej dla rowerzystów „górskich”, tym razem przedstawię niezwykle urozmaiconą krajobrazowo strefę krawędziową oraz wnętrze Roztocza Środkowego, dostępne nawet dla tych, których przeraża dłuższa rozłąka z asfaltem.

Stąd i podróżnicy zakonserwowani w swych autach, mogą skorzystać z mej propozycji. Spokojne i nieomal senne w swej formie wzgórza roztoczańskie, zawdzięczają powstanie ruchom tektonicznym, nie próżnującym również i obecnie. Od strony Kotliny Sandomierskiej wał Roztocza opada stromą krawędzią, o wys. względnej do 100m. Tędy przebiega granica geologiczna między Europą zachodnią i wschodnią, ciągnąca się zresztą przez obszar całej Polski. Ze wzniesień tworzących krawędź południowo–wschodnią, roztaczają się pełne powietrza panoramy morza lasów Równiny Biłgorajskiej. Rzeki przecinające załom Roztocza wytworzyły malownicze doliny przełomowe. Obfitość źródeł, znaczne deniwelacje, czasem niewielkie skałki na szczytach wzniesień oraz zabytki uatrakcyjniają włóczęgę. Dość gęsta sieć dróg o rachitycznym asfalcie umożliwia szybki dojazd do większości najciekawszych miejsc, zarówno samochodem jak motocyklem czy rowerem.

Co tak szumi?

Rzeki o charakterze potoków górskich przecinające załom Roztocza wytworzyły malownicze, głęboko wcięte doliny przełomowe. Tu zaskakują umęczonego letnim skwarem turystę urokliwe, miło szemrzące wodospadziki, zwyczajowo nazywane “szumami”. O ile szumy na

Tanwi czy Jeleniu są powszechnie znane i nieco wydeptane, to szypoty na Sopocie (rezerwat “Czartowe Pole”) w miarę odpowiadają kategorii miejsc dzikich i pierwotnych. Romantyzmu, przepełnionemu soczystą zielenią zakątkowi dodają tu ruiny Papierni. Niestety cenny zabytek z roku na rok coraz bardziej rozpada się, zasypując piaskowcowymi bryłami potok. Znamienne dla Roztocza Środkowego liczne źródła słyną z leczniczych, a nawet cudownych właściwości.

Często towarzyszą im ludowe kapliczki. Jeszcze rzadziej odwiedzane są szypoty na rzece Szum, koło Górecka Kościelnego. Poza weekendami i wakacjami nie powinniśmy tam spotkać żywego ducha. Ścieżki tam istniejące adresujemy raczej dla posiadaczy rowerów górskich. Pozostali spokojnie mogą tam bicykl swój poprowadzić na trudniejszych odcinkach.
Roztoczański Park Narodowy

Roztoczański Park Narodowy jest jednym z najciekawszych obszarów całego Roztocza. Między innymi ze względu na bogactwo niemal pierwotnych, ogromnie zróżnicowanych lasów. Obszary ochrony ścisłej to prawdziwe uroczyska, pełne zwalonych drzew, powykręcanych konarów, przesyconych balsamicznym zapachami wilgotnego próchna. Nawet w upalne popołudnia panuje w nich mrok i miły chłód, a o zmroku przejmująca atmosfera pierwotnej puszczy.

Bogate urzeźbienie terenu znacznie wzbogaca leśne krajobrazy, dodając im specyficznego klimatu leśnych uroczysk. Przez jeden z obszarów ochrony ścisłej – Bukowa Góra prowadzi ścieżka dydaktyczna, umożliwiająca przejście sięgającego 300 m npm, wzniesienia z północy na południe. Zbocza i wierzchołek porastają wiekowe, potężne buki i jodły dorastające do wys. 50 m i 3 m obwodu. Wiele gigantów nie oparło się wichurom i obfitym opadom śniegu, a także piłom. Dziś szczyt góry zasłany jest imponującymi pniami, znajdującymi się w mniejszym lub większym rozkładzie. Specyficzny, pełny umarłych ze starości drzew wygląda niesamowicie w dżdżyste listopadowe zmierzchy. Tym którzy wolą sielskie widokowi polecamy Bukową Górę podczas śnieżnej zimy, w dni słoneczne. Złudzenie, że przebywamy w prawdziwych górach jest wówczas ogromne. Najlepiej zjawić się w tym miejscu następnego dnia po opadach śniegu. Inną idealną porą na odwiedziny, i to całego Roztocza jest wczesna jesień gdy buczyna “świeci” żółcią i czerwienią, a że zazwyczaj bukom towarzyszą i inne gatunki, przerywające monotonię ciepłych barw – pejzaże leśne wydają się wręcz bajeczne.

Bagna

Miłośnicy bagien i mokradeł znajdą na Roztoczu i w jego najbliższym sąsiedztwie kilka obiektów godnych umoczenia nogi. Wiele z nich niestety zostało za czasów „socjalistycznego odwracania rzek” zmeliorowane i teraz z wielkim wysiłkiem (również finansowym) próbuje się je ratować przed wysuszeniem kompletnym. Tak było między innymi w przypadku dzisiejszego Rez. Międzyrzeki. Te wciąż zachowane trzęsawiska są trudne do penetracji również z powodu komarów, dlatego odradzam eksplorowania ich latem w parne i duszne dni, bez stosownego ubioru i chemikaliów odstraszających owe owadzie istoty.

Ciekawym bagniskiem jest tzw. “Jęzor” - ogromna misa deflacyjna, otoczona łukiem potężnej wydmy (na północny zachód od Józefowa). Co ciekawe prowadzi doń od niedawna szlak rowerowy. Przy pewnej ostrożności można wejść na pływający kobierzec roślin i dotrzeć nawet na środek dawnego jeziora. (Tylko dla tych, którzy umieją obchodzić się z bagnami). Uważny obserwator dostrzeże niepozorne rosiczki, znane i chronione rośliny owadożerne. Żyją one na podłożu zbyt ubogim w wartości odżywcze – stąd ich mięsne upodobania. Zaś przy zachowaniu ciszy możemy podpatrzeć bytujące tam co najmniej dwie pary żurawi. Cała okolica wokół Jęzora jest zupełnie bezludna i sprzyja relaksowi oraz kontemplacji. Ja tu trafić?
– Najprościej zjechać z asfaltu jeszcze przed Józefowem – na wysokości wsi Borowina i pędzić mniej więcej na zachód. Prędzej czy później albo dotrzesz do bagna albo w nim utoniesz (o ile zamiast go ominąć zechcesz uparcie sforsować mokradła)
Skaliste ścieżki Roztocza

Roztocze nie jest regionem szczególnie skalistym ale w kilku miejscach możemy obserwować skały podłoża. W Józefowie największy czynny i otwarty dla gawiedzi kamieniołom w pełni usatysfakcjonuje amatorów rowerowego trialu. Z oczywistych względów odwiedzać należy to miejsce w niedziele i popołudniami dni powszednich, by nie zostać ofiarą obrywu skalnego i nie przeszkadzać pracującym tam osobom.

Obustronnie amortyzowani cykliści nie powinni narzekać na niedobór dość stromych stoków. Wszyscy zaś lubujący się w jeździe typu „cross country” odnajdą godne ich przeszkody w całej strefie wzgórz na południe od Guciowa, Bondyrza, Kaczórek i Krasnobrodu. Duże deniwelacje towarzyszą całej krawędzi południowo zachodniej Roztocza – na styku z Kotliną Sandomierską.
W upały najprzyjemniejsze są techniczne trasy towarzyszące przełomowym odcinkom rzek o charakterze potoków górskich. Są to:

– Szum (Górecko),
– Sopot (Hamernia) i najsłyniejsze:
– Jeleń i Tanew na południe od Suśca.

Mało kto zadaje sobie trud zjechania z utartego szlaku, stąd w pewnych, pozornie mniej atrakcyjnych miejscach R. Środkowego czeka na nas upragniony spokój i wrażenie nienaruszonej przyrody.
Zjazdy w terenie i asfaltem

Roztocze Środkowe jest najodpowiedniejsze dla wszystkich poszukujących wrażeń związanych z pokonywaniem tras zjazdowych. I to zarówno zwolenników szos jak i bezdroży. Najszybszym szosowym odcinkiem jest tzw. “Mount Zaleska” – dość krótki odcinek stromego zjazdu między Rachodoszczami a Zalesiem (jadąc w stronę Zamościa). Prędkości zależnie od typu roweru i wagi kolarza – 60 - 80km/h. Osiąganiu znacznych prędkości sprzyja tam zadrzewienie, zakrzaczenie i wiatr w plecy. Asfalt jak na warunki roztoczańskie jest całkiem przyzoity. Drugą propozycję dla amatorów “asfaltowego down hill” stanowi zjazd z Wału Huty Różanieckiej niedaleko Suśca. Zjeżdżać można w obu kierunkach – na południe lub na północ w zależności od kierunku wiatru. Przy sprzyjającym wietrze można tam nieźle pohulać, ale pofałdowany asfalt wprowadza pojazd w dzikie podskoki, ograniczające prędkość. Mocno trzymaj kierownicę by nie rozstać się z pojazdem! O ile stoków z przyzwoitym asfaltem do zjazdów mamy mało na Roztoczu to bezdroża znaleźć można wszędzie i nie ma sensu specjalnie wskazywać konkretnych tras. Szczególną uwagę zwróciłbym na strefę krawędziową ale i wnętrze Roztocza Środkowego. Właściwie co góra to zabawa więc podawanie konkretnych miejsc mija się z celem, zamiast go wyprzedzać. A każdy ambitny rowerzysta zamiast mijać cel obojętnie, powinien właśnie – wyprzedzać go! Dość gęsta sieć dróg o rachitycznym asfalcie umożliwia szybki dojazd do większości najatrakcyjniejszych miejsc, wzdłuż których poprowadziłem specjalnie dla Ciebie – następną ciekawą trasę. Przejazd rowerem zajmie Ci minimum dwa – a samochodem jeden dzień. Przyda się mapa i poniższy opis:

Start – etap1
Zwierzyniec – Susiec
1 dzień miłej włóczęgi przy pięknej pogodzie

Mapy, przewodnik i bogatą literaturę dostaniesz w Ośrodku Edukacyjno – Muzealnym Roztoczańskiego Parku Narodowego w Zwierzyńcu przy ul. Plażowej 3.

Stąd też wyruszasz w pełną wrażeń podróż. Jeśli zdecydowałeś (- łaś) się na jazdę autem – wracasz, by za browarem skręcić w prawo. Jadąc w stronę Józefowa przejeżdżasz przez Roztoczański Park Narodowy i docierasz do Górecka Starego.

Tymczasem zobacz co tracisz rezygnując z pedałowania

Za bramą Ośrodka w lewo, asfaltem do skrzyżowania z szutrową drogą tylko dla rowerzystów (niebieski znak na wprost) i nią do Florianki. Wcześniej, po przejechaniu około kilometra (jeszcze przed torami kolejowymi) – po lewej stronie drogi zauważasz nikły strumyk. W lesie na lewo ukryte urocze jeziorko i bajkowy potok Świerszcz. (ledwo widoczne z drogi, (tuż za tablicą informacyjną RPN-u). Dalej tą samą drogą.
Po prawej klamce piaszczyste, porośnięte sosną pagórki – to wydmy z końca zlodowacenia Wisły. Mają żywe kształty, kilkanaście nawet metrów wys. i po kilkaset metrów długości.
Przed Florianką 350 letni dąb – pomnik przyrody. Przed leśniczówką wśród lasu okazja do zobaczenia tak egzotycznych drzew jak tuja, korkowiec amurski, modrzew syberyjski, cyprys, czarny orzech, cis... – egzoty, będące pozostałościami po ogrodzie botanicznym Ordynacji Zamoyskich.

Zakręt w lewo i pod górę. Po lewej łydce wieża p-poż, po prawej czasami obejrzeć można pasące się i zawsze przyjazne turystom koniki polskie, zbliżone pokrojem do dawnych tarpanów. Są to zwierzęta łagodne i poczciwe więc bez obaw można do nich podejść i poklepać poufale po szyi.

Trzymając się tej przyjemnej – zwłaszcza latem – drożyny docierasz do Górecka Starego. Wkrótce asfalt, na skrzyżowaniu w prawo i do lasu. Po dłuższej chwili Górecko Kościelne. Za drewnianym kościołem z 1767r. w prawo zmierzamy ku sześciu potężnym dębom. Największy ma 7,4 m w obwodzie i niemal 1000 lat.
Niżej, nad potokiem Szum – malownicza kapliczka o zrębowej konstrukcji z XIX w. Tu doskonałe miejsce na chwilę wytchnienia w dni skwarne.

Od kościoła w prawo i asfaltem do skrzyżowania z drogą Aleksandrów – Józefów. Nią w lewo. Przed Józefowem okazja do następnego odpoczynku nad małym jeziorkiem zaporowym, tuż przy jezdni.

Za nim ogromna wydma pożarta przez koparki aż do poziomu wód gruntowych. Brodzenie w płytkiej, chłodnej wodzie, przyprawia podczas upałów o ataki euforii. Odświeżony (Odświeżona) pędzisz dalej, na najbliższym skrzyżowaniu w prawo, a po lewym łokciu bielące się skały kamieniołomów “Babia Dolina”. Droga pod lasem (niestety gruntowa) prowadzi do “krateru” i dopiero teraz widzisz jak jest rozległy. Trzeciorzędowe, potrzaskane bloki wyglądają szczególnie malowniczo o zmierzchu, kiedy to przyjmują ogniste barwy. Cały ten obszar jest wyjątkowo atrakcyjny dla wielbicieli rowerowego trialu.

Z kamieniołomu – obok pomnika Miszki Tatara (Partyzant soviecki, który gdy zaczął być w okolicy nazbyt przebojowy – dostał kulkę od „towarzyszy”, u których jak wiadomo wszyscy muszą być równi) – w dół do Józefowa. Uważaj by nie wjechać na główną arterię miasteczka ale skręć wcześniej, w prawo ku Pardysówce Dużej. Szosą docierasz do skrzyżowania – w prawo. Mijasz Hamernię i oto kolejna atrakcja – przełom rzeki Sopot.

Już z leśnego parkingu słychać intrygujący szum wody. Za mostem niewyraźna ścieżka wprowadza w przepaścistą czeluść doliny przełomowej. Pięknym wodospadom towarzyszą lasy łęgowe i olsy. Zbocza porasta bór mieszany wilgotny z sosną, jodłą i świerkiem. Wyżej sosna. Ruiny papierni, do których się zbliżasz to niegdyś jeden z największych zakładów w Królestwie Kongresowym (5,5 tys. ton papieru rocznie). Funkcjonowała w latach 1741-1883 ale papier produkowano ponoć ze szmat a nie z drzew. Dziś cieszy oczy rezerwat krajobrazowo leśny “Czartowe Pole”. Dolina ma wąskie dno, jest głęboko wcięta (do 25 m), o stromych zboczach. Żyje tu wiele ciekawych roślin i zwierząt. W samych ruinach spotkamy bardzo rzadką paproć – “Zachyłkę Roberta”.

Od parkingu szosą dalej na pd-wsch, po drodze tablica z informacjami o obozie pracy, w którym UB kierowane przez NKWD katowało Żołnierzy AK. Polityczni więźniowie pracowali niewolniczo i umierali z wycieńczenia w opustoszałym dziś kamieniołomie Krzyżowa Góra (na lewo od drogi).
Wreszcie Oseredek i Susiec. Proponuję zaklepać nocleg i zostawić pojazd, a pieszo odbyć relaksującą przechadzkę po bliskim rezerwacie “Nad Tanwią”. Podobnie jak Sopot, Tanew i Jeleń – w strefie krawędziowej Roztocza – są rzekami o charakterze potoków górskich. Szczodrze obdarzone małymi wodospadzikami (szypoty, szumy), skąpane w zieleni sprzyjają wyciszeniu i odprężeniu. Jest to jeden z najpiękniejszych zakątków całego Roztocza. Szlak umożliwia przejście pętli, tak, że nie wracasz tą samą drogą. Za ujściem Jelenia do Tanwi ślady po grodzisku. Jeśli pozwolą Ci czas i siły – wdrap się koniecznie na górujący od południa Wał Huty Różanieckiej, skąd roztacza się – (szczególnie piękna o zachodzie słońca) – przepyszna panorama Kotliny Sandomierskiej. Zjazd ze wzniesienia jest pełen emocji bo bez trudu osiągasz 60km/h. Sam zaś szlak przez rezerwat, doskonale sprawdza się jako ambitna droga – raczej dla rowerzystów górskich.

Poznawanie Roztocza Środkowego ze względu na mniej intensywny ruch turystyczny najodpowiedniejsze jest w dni powszednie i poza sezonem, chociaż tłumów nie spotkasz raczej nigdzie (oprócz obleganych podczas upałów zbiorników wodnych i tzw. “miejsc flagowych”, które w tym czasie lepiej omijać z daleka).

Start – etap 2
(Susiec – Zwierzyniec)
1 dzień wypełniony po brzegi wspaniałościami Roztocza

Krawędź krawędzią ale czy nie zechciałbyś zajrzeć do wnętrza regionu?

Z Suśca z powrotem przemieszczamy się na pn-zach i przy skrzyżowaniu w prawo, na północ – ku piętrzącej się do nieba jezdni. Podjazd z daleka wygląda na potwornie ostry i... tak jest w istocie.
Na następnym skrzyżowaniu (w Grabowicy) – na lewo czyli na zachód. A dalej prosto do Majdanu Sopockiego. Zbiornik zaporowy wypełniają czyste wody rzeki Sopot – akceptowane nawet przez raki. Można się tu fantastycznie ochłodzić w dni skwarne. Od zbiornika kierujesz pojazd na północ, polepionym asfaltem, przez wioskę do skrzyżowania z drogą Józefów – Tomaszów Lubelski. Teraz w lewo a na kolejnym skrzyżowaniu skośnie w prawo, na pn-wsch. Następna wieś to Stanisławów. Przed zjazdem do wsi – spójrz w prawo. Porośnięty lasem wierzchołek trzeciorzędowego ostańca to Twój kolejny cel.

Wzniesienie obejmuje rezerwat przyrody nieożywionej “Kamień”. Na skrzyżowaniu w prawo i drogą gruntową za budynki. Tu zostaw auto ale nie zsiadaj z roweru, mimo nieludzkich wertepów. Przed następnymi zabudowaniami w lewo i prosto. Po prawej nodze coraz potężniejsza góra zakryta przez las. Skałki o wys. do 5 m znajdziesz na jej szczycie.

Na wys. 340m npm. 40 m podejścia od nasady wzgórza przyprawi Cię może o arytmię serca, ale duszę rozweseli widok masywnych bloków skalnych. Byłyby jeszcze piękniejsze gdyby nasi wielce cywilizowani germańscy sąsiedzi nie potraktowali ich dynamitem podczas II Wojny Światowej. Powrót do asfaltu i w prawo – tą samą jezdnią którą jechałeś dotąd. Za Wólką Husińską morderczy podjazd po czym karkołomny zjazd. Stan asfaltu wymaga użycia hamulców, zwłaszcza gdy rower masz obciążony.

Zjeżdżasz niemal do Krasnobrodu, ale wcześniej białą drogą w lewo. Samochód również przejedzie (płatny parking na końcu, więc jeśli nie chesz płacić, zatrzymaj się wcześniej bo trudno tam będzie zawrócić) Po drodze tablice informacyjne ścieżki dydaktycznej, która prowadzi do pięknie osadzonej w głębokiej niszy parowu – zabytkowej kapliczki św. Rocha.

Miejsce to jest niebanalne ze względu na architekturę kaplicy jak i sam parów, okalający ją malowniczo z trzech stron.

Powrót tą samą drogą. Do Krasnobrodu – w lewo. Pokręcona przez zakręty szosa, biegnie w dół do jedynego w miasteczku ronda. W prawo, po drodze sklepy, stacja benzynowa, poczta. Dalej słynne Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny. Kościół ufundowała Maria Kazimiera (Marysieńka) w dowód wdzięczności za cudowne uzdrowienie. Od skrzyżowania przy świątyni na pn-wsch i wsch docierasz do kapliczki nad źródłem.

Miejsce słynie z objawienia Matki Boskiej i wielu cudownych uzdrowień. Wracasz do ronda i wprost pod górę. Po prawym udzie odkrywka geologiczna oraz mała wieża widokowa. Podobnie jak Zwierzyniec i Susiec – Krasnobród i okolice wymagają dłuższego pobytu i opisu, na który nie ma tu miejsca. Z Krasnobrodu niewyraźną drogą w lewo dotrzesz do Hutek i miejsca na piknik, nad ładnym, czystym stawem. Za mostem źródła o dużej wydajności i niezwykle (typowe dla roztoczańskich wywierzysk) – czystej wodzie. Sprawdź czy nie wysechł Ci bidon.

Na skrzyżowaniu – prosto przez Bondyrz do Guciowa. Po lewej krajobraz lessowych jarów ukrytych za drzewami, zaś po prawej zabytkowy, drewniany młyn wodny.

W Guciowie grodzisko, ślady kurhanów oraz ciekawy skansen sołtysa Jahymka - „Zagroda Guciów” – prezentujący dawną roztoczańską wieś. Tu również możliwość noclegu u miłych gospodarzy. (www.guciow.pl) Wjeżdżasz w Roztoczański Park Narodowy i po chwili Obrocz. Kolejne źródełko. Z Obroczy blisko już do kresu włóczęgi... chociaż?

To oczywiście tylko skrótowe wyliczenie atrakcji i wskazanie trasy. Aby w pełni wykorzystać okazję poznania wszystkich tych ciekawych miejsc, należałoby zagłębić się jeszcze przed wyjazdem w lekturę przewodnika i spojrzeć na mapę Roztocza.
 
Rady bywalca

Nie należy zrażać się fatalnymi drogami lokalnymi w obrębie Roztocza. Doskonale komponują się one z półdzikim krajobrazem i uwierzcie mi gładki asfalt do Roztocza nie pasuje. ;-)
Latem, podczas upałów najodpowiedniejszym celem są cieniste doliny malowniczych potoczków w strefie krawędziowej Roztocza Środkowego.
Nie można zapomnieć o zabraniu aparatu fotograficznego! Roztocze jest miejscem szczególnym dla szukających natchnienia w jakiejkolwiek pracy twórczej. Najlepsze pory – późna wiosna, złota polska jesień, śnieżna zima. Roztocze bardzo ciekawie wygląda również podczas dżdżystych i mglistych dni listopadowych, podkreślających niezwykły specyficzny nastrój ,skłaniający do kontemplacji i zadumy.

Radzę też baczyć by nie schodzić ze znakowanych szlaków w obrębie Parku Narodowego. Z przykrością muszę stwierdzić, że niektórzy pracownicy RPN nie są w stanie zrozumieć, że ktoś przypadkowo zgubił szlak. Nikt nie zabroni Ci zapalenia ogniska, które uatrakcyjnia każdą wycieczkę, ale podczas silnych wiatrów trzeba być bardzo ostrożnym. Szczególnie wiosną i jesienią wysokie trawy stają się niebezpiecznie suche. Rozbijanie namiotów z zachowaniem podstawowych zasad kultury możliwe jest bez specjalnych ograniczeń niemal gdziekolwiek.
  • tekst: Tomasz Piotrowski
  • fotografie: Marek i Tomasz Piotrowscy
  • weryfikacja w terenie: Marek i Tomasz Piotrowscy

Zobacz część trzecią: Na nic krzyki bo kraj dziki - Roztocze Wschodnie


 
 
 
 
 
 
 
 
 
All © Copyright 2000 – 2012 Marek & Tomasz Piotrowscy.
Wszystkie teksty i zdjecia na stronie oraz sama witryna sa objete prawami autorskimi.
Powielanie ich w jakikolwiek sposób, bez wiedzy i pisemnej zgody autorów jest zabronione.